"Kradzież" pomysłu

[zastrzeżenie] Z tym, co potocznie określane bywa jako "kradzież pomysłu", jest pewien problem. A właściwie cały pakiet problemów. Po pierwsze, terminologia. Ktoś, komu znane są podstawy prawa karnego materialnego, może z miejsca zarzucić, iż posługiwanie się takim pojęciem jest niepoprawne i świadczy o braku wiedzy. Ukraść można tylko coś materialnego, rzecz ruchomą. Po drugie - i chyba ważniejsze - wielce niejasne są konsekwencje prawne takiej sytuacji. Niewykluczone, że zdziwię Czytelnika, ale w polskim prawie wcale nie ma przepisu, który wprost zakazywałby wykorzystywania cudzych pomysłów. Wręcz przeciwnie, naśladownictwo jest - z pewnymi wyjątkami - jak najbardziej dozwolone. Fakt, własny dorobek intelektualny da się zabezpieczyć, niemniej wymaga to pewnej aktywności zainteresowanego. Patent na wynalazek tudzież ochrona wzorów użytkowych czy przemysłowych są tu tylko wybranymi spośród wartych rozważenia propozycji. Kto z tych możliwości rezygnuje, sam ogranicza sobie swobodę manewru do prawa autorskiego czy bardzo ogólnych regulacji poświęconej dobrom osobistym.

Jeśli rozważacie Państwo podjęcie poważnych działań zmierzających do uzyskania ochrony swych pomysłów tudzież wyegzekwowania praw do niej, zachęcam do kontaktu.

ostatnia aktualizacja: 25 maja 2015 r.