3 Pułk Piechoty Legionów

Poniżej fotografie związane z Trzecim Pułkiem Piechoty Legionów, do których udało mi się dotrzeć. Jednostka ta stacjonowała w Jarosławiu. Mam nadzieję, że dzięki Państwa pomocy fotografii i materiałów będzie z czasem przybywać.

3 Pułk Piechoty Legionów - ćwiczenia z mozdzierzem

Wspaniałe zdjęcie z kolekcji Pana Adama Rzadkowskiego, znawcy dziejów 3 pp i autora publikacji na ten temat (polecam zwłaszcza historię Pułku wchodzącą w skład Wielkiej Księgi Piechoty Polskiej). Oto jego komentarz na temat uwiecznionej sceny: To sierżant z plutonowym 3 ppLeg. z Jarosławia przy moździerzu polskiej produkcji Stokes-Brandt 81 mm wz. 31. Widać celownik-kątomierz, chyba wz. 28 jak się nie mylę. Hełmy wz. 31 gładkie! To rzadkość. Fotka zrobiona z pewnością po 1936 roku, bo obaj mają niskie, wąskie i szpiczaste kołnierze, jak w mundurach wz. 36, oczywiście noszą kurtki wz. 19.

3 Pułk Piechoty Legionów - zdjęcie grupowe, szkoła podoficerska

Fotografia ze zbiorów prywatnych. Na odwrocie dziecięcym charakterem pisma napisano Tata w Wojsku. Niestety nie jestem w stanie wskazać, który z żołnierzy był tym szczęśliwcem :) Właściciel poprzedniego zdjęcia rozpoznał wśród żołnierzy dwie znamienite postaci: W samym środku siedzi ówczesny d-ca 2 DP Leg. z Kielc (w której był jarosławski pułk) - gen. Juliusz Zulauf! A po jego lewej d-ca pułku płk. Leon Grot. Jeśli ktoś z Państwa potrafi wskazać inne osoby widoczne na fotografii bądź chciałby podzielić się swą wiedzą na temat Pułku, zachęcam do kontaktu.

Minęły dwa lata i oto ktoś zgłosił się do mnie w tej sprawie - i to z bardzo daleka! W żołnierzu stojącym jako piąty od prawej w drugim rzędzie od dołu Pan George Gloss rozpoznał swego pradziadka. Napisał tak: I possibly recognise someone from your group picture of the 3 Pułk Piechoty Legionów (...). My great grandad was there at the time in 1935 and his face is very recognisable. (...) I found out that he was here due to an entry in his "Zeszyt Ewidencyjny" booklet that I obtained from the Ministry of Defence (England), because he served in the Polish Army in the west. His name was Karol Anton Glos (or Gloß), he was from Upper Silesia, Mysłowice, Brzenskowitz + Janow kind of area. He was born 1.16.1911, worked as a miner, railway worker. In 1939 he was in the Kompania drogowo-kolejowa Pszczyna (...). He survived the Katyń massacre (by being saved by an orthodox priest in Ukraine who intervened), while the rest of his unit were told to dig their own graves by Soviets and then were shot. He was sent to a soviet POW camp, which he then escaped with some friends, slept in deep snow, survived on wild horses. He told us that it took him a year to walk back to Poland, and remembered how all the German positions were abandoned because they had gone off to invade France. He was captured by a German guard at the border, then sent to Treblinka concentration camp for questioning. They decided he was an ethnic German because he was from Silesia, so they conscripted him into the Wehrmacht. (He didn’t want to join, and was prepared to go to a camp with the Poles instead, but his mother forced him to sign up, and his father died as a German Unteroffizier in 1915). He occupied France, fought at Stalingrad, where he was wounded in the knee. Then he fought in Denmark, and possibly was captured in the Ruhr pocket in 1945 by the British. He claimed to have helped Jews and worked with Polish resistance. He settled a farm and married a wealthy English lady after serving with the Polish Army between 1945-1947. Tak to plotły się wtedy ludzkie losy...

Antoni Kubańda, 3 PP, 1915 r.

Na zdjęciu Antoni Kubańda, legionista 3 Pułku Piechoty w 1915 r. Fotografia pochodzi ze zbiorów prywatnych, przesłał mi ją jeden z potomków uwieńczonego na niej żołnierza. Piękne dzięki!

Aleksander i Feliks Czaporowscy

Na zdjęciu prawdopodobnie Aleksander i Feliks Czaporowscy. Na odwrocie napisano: Pamiątka wojenna, 20 stycznia 1919, pułk piechoty w Jarosławiu. Fotografia ze zbiorów Pana Leszka Wiatrowskiego, który będzie wdzięczny za wszelkie informacje na temat uwiecznionych na niej postaci.

Mogiła st. sierż. z 3 Pułku Piechoty Legionów

Fotografia mogiły st. sierżanta 3 PP Legionów przesłana mi przez Pana J. Kaczorowskiego. Zidentyfikował je, zostało wykonane na cmentarzu w Milanówku, tam też znajduje się dziś grób. Problem polega na tym, że podczas wielokrotnych zmian tablicy na krzyżu w jej treści nastąpiły spore zmiany (stopień, imię). Prośba do wszystkich o pomoc w identyfikacji.

Roman Wojciechowski

Wyprężony w postawie zasadniczej młody chłopak po prawej to Roman Wojciechowski ze Szczekocin. Informacje o nim wyszperał w zbiorach Szczekocińskiej Izby Regionalnej przy Miejskiej Bibliotece w Szczekocinach Pan A. Orliński, a idąc tym tropem w aktach miejskich odnalazł informację o dacie śmierci i miejscu pochówku żołnierza (por. awers i rewers metryki śmierci, pochodzące ze zbiorów Archiwum Państwowego w Częstochowie). Pod koniec lutego 2021 r. przesłał mi je z nadzieją, że - jak to ładnie ujął - przez upublicznienie Roman Wojciechowski znajdzie swoje skromne miejsce w historii. A może, znajdzie się ktoś, kto był lub bywa w miejscu gdzie go pochowano i rodzina biednego żołnierza będzie mogła kiedyś zapalić znicz na jego grobie, jeśli jakimś cudem się zachował. Cytuję też wpis na fb autorstwa A. Orlińskiego: Dzień Wszystkich Świętych skłania nas do wspominania bliskich spoczywających na cmentarzach. Płomień zapalonej świecy jest świadectwem naszej pamięci. Są jednak miejsca pochówków, które nikt nie odwiedzi. Bo są nieznane, bo są daleko, albo nie ma już tych, którzy mogliby pamiętać. Wojciechowski Roman urodził się na Zarzeczu w 1899 roku. Był najstarszym dzieckiem stolarza Leona Wojciechowskiego i jego żony Ludwiki. W 1919 roku powołany do służby wojskowej trafił do 3. Pułku Piechoty Legionów. Jako szeregowiec uczestniczył w wojnach: polsko-ukraińskiej w 1919 roku i później w 1920 w polsko-bolszewickiej. Zginął 2 czerwca 1920 roku w bitwie pod wsią Brody, w dawnym powiecie Borysów. Tego samego dnia pochowano go w mogile przy drodze Brody-Mściż, ok. 1 km. od wsi Brody. Obecnie to obwód Miński na Białorusi. Miał zaledwie 21 lat. Wiadomość o jego śmierci dotarła do Szczekocin dopiero w styczniu 1930 roku. Akt zgonu Romana Wojciechowskiego przechował się w dawnych księgach meldunkowych, a fotografia w rodzinie jego siostry Heleny Żarnowieckiej. W tym szczególnym czasie wspomnijmy Romana Wojciechowskiego i innych Szczekocinian poległych w walkach o wolność naszej ojczyzny, pochowanych w miejscach, do których nie sposób dotrzeć. Niech pamięć o nich trwa wiecznie. Nic dodać, nic ująć, prawda?